Gestalt - integracja psychiki i ciała

Gestalt

Nevill Drury - Psychologia Transpersonalna - fragment

ESALEN, GESTALT I SPOTKANIE

Na północ od San Seimeon kalifornijska linia brzegowa staje się coraz bardziej skalista i stroma. Szosa nr 1 szybko zamienia się w wąską, krętą, boczną drogę ze ścianami skalnymi opadającymi w lewo i majestatycznymi górami Santa Lucia wznoszącymi się po prawej stronie. Dziko rosnące kwiaty i porosty tworzą kolorowe palmy, ale znaczna cześć terenu jest wyboista i surowa. Jednak widać też kępki wspanialej zieleni - królewskie cyprysy, rosnące na niedostępnych krawędziach, ponad ostrymi skalistymi szczytami sterczącymi z huczącego morza.

Człowiek tylko z pozoru opanował Big Sur. Budowa szosy nr 1 została zakończona dopiero w 1937 r., ale nawet obecnie często jest ona blokowana przez spadające kamienie albo okryta gęstą mgłą napływającą znad oceanu. Ta droga narzuca kierowcom swoją własną prędkość. Ci, którzy się tu zapuszczą i nie pędzą, lecz jadą powoli i pokornie, zdawałoby się nie kończącymi serpentynami, stale świadomi niepewnej równowagi między swym życiem a ścianą skalną i oceanem. Hiszpanie nazwali ten rejon od rzeki El Rio Grande de Sur. Postrzępiona, wijąca się linia brzegowa ciągnie się przez około 80 km, sięgając na północy niemal do Carmel i Monterey. Szmo miasto Big Sur jest nadal małą osadą, słynącą głównie ze swojej Nepenthe Inn - wegetariańskiej restauracji, z frapującymi drewnianymi rzeźbami i wspaniałym południowym widokiem. Wiele lat spędził niedaleko stąd w samotności kontrowersyjny powieściopisarz Henry Miller.

Instytut Esalen ulokowany jest między Big Sur i czarującą wioską o nazwie Lucia. Człowiek natyka się na niego nagle, bo tez budynek usytuowany został dosłownie na krawędzi skalnej. Jako miejsce o niezwykłym naturalnym pięknie stanowi obecnie cześć lokalnego krajobrazu i jest silnie związany z powstaniem nowej świadomości Instytut Esalen nazywany był po prostu Slate's Hot Springs. Henry Murphy, lekarz z Salinas, nabył ten teren w 1910 r. i postawił budynek zwany obecnie Wielkim Domem, który wówczas służył jako domek letniskowy. Pod koniec lat pięćdziesiątych majątek popadł w ruinę Slate's Hot Springs odwiedzali głównie Henry Miller i jego przyjaciele z kręgu cyganerii artystycznej. Stary dr Murphy już dawno nie żył O Wielki Dom troszczył się młody pisarz Hunter Thompson, i nic wielkiego się tu nie działo, z wyjątkiem okazyjnych burd między okolicznymi mieszkańcami.

Wszystko uległo zmianie, gdy w 1962 r. syn dra Murphy'ego, Michael, i entuzjasta buddyzmu zen Richard Price przyjechali rzucić okiem na posiadłość. Zrodziła się w ich umysłach idea, która miała pociągnąć za sobą dalekosiężne konsekwencje - Big Sur Hot Springs, bo tak brzmiała nowa nazwa ośrodka, może być miejscem spotkania reprezentantów rożnych duchowych tradycji i badaczy świadomości. Filozofowie, pisarze i mistycy mogą przebywać tutaj, by przekazywać swa wiedzę i dzielić się swym doświadczeniem. To miejsce może stać się naprawdę bardzo szczególne.

Z tej wizji zrodził się duch Esalen, choć przez trzy kolejne lata Springs będzie dalej nazywane swym starym imieniem. Loza, miejsce zebrań położone na wzgórzu, ponad Wielkim Domem, stała się ośrodkiem, w którym odbywały się seminaria. Tu przybywali pierwsi goście związani z instytutem, wśród których byli: Alan Watts, Aldous Aldous Huxley, Ken Kesey, Joan Baez, J.B.Rhine, Carlos Castenada, Linus Pauling, Paul Tillich i - jak już wspomnieliśmy - Abraham Maslow. Pod koniec lat sześćdziesiątych Esalen poszerzył krąg sławnych gości, do których teraz dołączyli: hinduski muzyk Ali Akbar Khan, obrońca środowiska Buckminster Fuller i pionier pracy z ciałem Ida Rolf. Esalen szybko zyskał reputacje idyllicznego, terapeutycznego schronienia - miejsca, w którym można korzystać z weekendowych seminariów i warsztatów oraz odkrywać swoją wewnętrzną istotę. Było to miejsce, w którym mogłeś kontaktować się ze swoimi uczuciami, budzić swoje zmysły, otworzyć się na swojego partnera i cieszyć się doświadczeniem wspólnej kąpieli oraz masażu na ścianie skalnej ponad Pacyfikiem.

Jednak nie wszyscy w Esalen mieli mistyczne nastawienie do życia. Takim sławnym wyjątkiem był Fritz Perls, znakomity założyciel terapii Gestalt - być może najbardziej wpływową osobą we wczesnych latach Esalen. Perls zamieszkał w dwupokojowym, kamiennym domu zbudowanym specjalnie dla niego na terenie posesji. Jednakże okazywał lekceważenie dla "mętnego" duchowego aspektu ruchu osobistego rozwoju i usiłował przeforsować własny, o wiele bardziej wyzywający i czasami brutalny, styl terapii.

Choć terapia Gestalt jest osobistym dziełem Perlsa, sama psychologia Gestalt jest o wiele starsza - ten ruch sięga wstecz do rozprawy opublikowanej przez Maxa Wertheimera w 1912 r. Niemieckie słowo Gestalt odnosi się do układu części tworzących całość. U podstaw psychologii Gestalt leży zasada mówiąca, że analiza części nie prowadzi do zrozumienia całości. Części same w sobie nie maja znaczenia. Opierając się na pionierskiej pracy Wertheimera, a także Wolfganga Kohlera i Kurta Koffka, Perls zauważył, że teoria Gestalt stosuje się do osobowości i podstawowych ludzkich potrzeb:

„Wszystkie organy, zmysły, ruchy, myśli podporządkowują się powstającej potrzebie i szybko odmawiają posłuszeństwa oraz zmieniają sposób funkcjonowania, gdy tylko potrzeba zostanie zaspokojona, a one wycofują się w tło… Wszystkie części organizmu utożsamiają się czasowo z powstającą konfiguracją.” 1

Mimo wpływu, jaki Freud wywarł na konceptualne założenia Perlsa w samych początkach swej zawodowej kariery doszedł on do przekonania, ze freudowskie ograniczenie się do seksu i pędu niszczycielskiego, jako parze sił napędzających ludzką egzystencję, wymaga uzupełnienia. Odrzucił idee ścisłego klasyfikowania instynktów i analizowania przeszłości pacjenta. Zamiast tego wolał skupić się na tym, co jest tu i teraz. Aby człowiek mógł stać się całością, czyli osiągnąć równowagę, musi rozpoznać cielesne tęsknoty i impulsy, zamiast je maskować. W rzeczywistości życie jest serią konfiguracji, które pojawiają się jedna po drugiej - różnorodnych potrzeb wymagających zaspokojenia. Perls opracował terapię Gestalt, aby umożliwić ludziom rozpoznanie swych projekcji i masek jako realnych uczuć, dzięki czemu mogliby zrealizować siebie.

Po zerwaniu z ruchem psychoanalitycznym, Fritz Perls wyemigrował w 1946 r. do Stanów Zjednoczonych i w 1952 r. założył w Nowym Jorku Instytut Terapii Gestalt. W 1959 r. przeniósł się do Kalifornii. Jego przyjaciel, psycholog Wilson Van Dusen, wyjaśnia, jak rewolucyjne były wówczas poglądy Perlsa:

„Nasze podejście do analizy i terapii było retrospektywne, silnie retrospektywne. Nie wyobrażaliśmy sobie, że można zrozumieć pacjenta bez dokładnego poznania jego historii. To, że można wejść do pokoju i bardzo precyzyjnie opisać zachowanie ludzi, ukazało nam zupełnie nowy wymiar. Właśnie z tego powodu uznałem, że Fritz jest wielki. Jego niezrównana umiejętność obserwacji…” 2

Na Perlsa silnie wpłynęła idea Reicha, że ciało odzwierciedla wewnętrzne procesy psychologiczne. Dana osoba tu i teraz ukazuje wszystko poprzez swój sposób bycia i zachowania, nie ma potrzeby przeprowadzania analizy. „Nic nigdy nie jest naprawdę zepchnięte - stwierdził kiedyś Perls. - Wszystkie istotne Gestalty ujawniają się, są na powierzchni, są tak oczywiste jak to, że król jest nagi…”3

Jako terapeuta Perls często był niezwykle szorstki i bezpośredni, przedzierając się przez subtelności społecznych interakcji do osoby kryjącej się za wyobrażeniem. W Esalen demonstrował terapie Gestalt w obecności ponad stu osób. Siedząc na podium, zapraszał słuchaczy do współuczestniczenia z nim w odgrywaniu ról. Za sobą ustawiał dwa krzesła. Na jednym z nich, zwanym „gorącym miejscem”, siadał uczestnik i angażował się w rozmowę z Perlsem. Drugie krzesło miało pomagać tej osobie w zmienianiu i odgrywaniu rożnych ról poprzez podjęcie procesu autoanalizy. Podczas tych sesji ochotnicy często odsłaniali swą słabość i ograniczenia,
ale - ostatecznie - była to ważna nauka.

Perls bardzo wystrzegał się „wesołego pokolenia”, które przybywało do Esalen tylko po oświecenie. Jego dialogi z tymi ludźmi były zawsze brutalnie szczere. Dla jednych były to chwile objawienia i grozy, dla innych doświadczenie wstrząsające do głębi. Wydawca prac Fritza Perlsa, Arthur Ceppos, wspomina:

„Sądzę, że największym wkładem Perlsa była zgroza, jaka go ogarniała, gdy widział, jak ludzie sami siebie ośmieszają; kiedy człowiek uświadomi sobie, jaki jest śmieszny, może odsłonić tożsamość, która nie jest już śmieszna, lecz względnie wolna. Oto cała tajemnica, kryjąca się za gorącym miejscem Fritza. Pokazywał ludziom, jakich błaznów robią sami z siebie…” 4

Zasadniczo Perls wierzył, jak egzystencjaliści, że każdy człowiek żyje we własnym wszechświecie i musi wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie i rozwój. Sławna „modlitwa terapii Gestalt”, która w tamtym czasie często była ogłaszana na plakatach, brzmi następująco:

„Ja robię swoje, a ty swoje.
Nie jestem na tym świecie po to, by spełniać twoje oczekiwania,
A ty nie jesteś na tym świecie, by spełniać moje.
Ty to ty, a ja to ja,
I jeśli przypadkiem natrafimy na siebie to wspaniale.
Jeśli nie, to nic nie można na to poradzić.”
5

Dla Perlsa czynnikami decydującymi w terapii Gestalt były samoświadomość i szczerość: punktem decydującym była świadomość tego, co doświadczasz, jak doświadczasz swojej egzystencji teraz. Perls nakłaniał ludzi do zwracania szczególnej uwagi na sposoby, w jakie sabotują własne próby utrzymania nieprzerwanej świadomości, gdyż właśnie w ten sposób nawykowo uniemożliwiali sobie nawiązanie pełnego kontaktu ze światem i własnym doświadczeniem.

Bezpośrednie wzajemne oddziaływanie poprzez dialog i samopoznanie Perls poszerzał pracą ze snami, do której przywiązywał dużą wagę. Stad płyną posłania, pomocne dla zrozumienia nie spełnionych sytuacji, które ludzie wloką za sobą W Gestalt Therapy Verbatim pisał:

„W terapii Gestalt nie interpretujemy snów Robimy z nimi coś bardziej interesującego Zamiast analizować i jeszcze bardziej dzielić sen, chcemy go ponownie ożywić Sposobem na to jest przeżycie go tak, jakby dział się teraz. Zamiast opowiadać sen, jakby był historią z przeszłości, odegraj go teraz tak, żeby stal się częścią ciebie, tak, żebyś był naprawdę zaangażowany” 6

Perls proponował, żeby zapisywać treść snów ze wszystkimi możliwymi szczegółami Może wówczas dojść do dialogu albo spotkania miedzy jego rożnymi częściami lub postaciami. Kontynuowanie tego procesu może doprowadzić do pełniejszej integracji. Perls opisał sen jako w istocie „wspaniałą okazję do znalezienia dziur w osobowości…, jeśli rozumiesz, jak ważna jest każda chwila, w której identyfikujesz się z jakaś cząstka snu, każda chwila, w której zmieniasz jakieś to na ja, wówczas wzrasta twoja witalność i twój potencjał”.

Chociaż Perls działał obok innych znakomitych postaci, jak: Bernard Gunther, który uczył masażu i budzenia zmysłów, Gia-fu-Feng, który instruował w Tai Chi, i Georg Leonard, który prowadził seminaria o zagadnieniach wspólnych rożnym rasom, przez kilka lat pozostał „główną atrakcją” Esalen. Jednak pod koniec lat sześćdziesiątych pojawił się poważny rywal, który zaczął zwracać na siebie coraz powszechniejsza uwagę - był nim William Schutz.

Schutz zajmował się psychologią społeczną. Tytuł doktora uzyskał na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles w 1951 r. Później pracował na uniwersytecie w Chicago, a następnie nauczał w Harvardzie i Berkeley. Podobnie jak Perls, mówił o wyzwalaniu ludzi z uwarunkowań społecznych i fałszywych wyobrażeń o sobie. Jednak, jeśli Perls polegał głownie na wnikliwej osobistej obserwacji i bezpośrednim dialogu z klientem, Schutz stosował metodę zwaną „otwartym spotkaniem” i rozwijał ją na podstawie podejścia już stworzonego przez Carla Rogersa i innych amerykańskich socjologów

Koncepcja współczesnej terapii spotkaniowej wywodzi się głownie z programu treningu stworzonego w Connecticuit w 1946 r. dla przywódców rożnych społeczności Cechą tego programu było regularne sprzężenie zwrotne miedzy instruktorem a uczestnikami. Chodziło o to, by poprzez takie sprzężenie doświadczenie wszystkich uczestników nabrało większej intensywności W 1947 r. instruktorzy grup z Connecticuit pomogli założyć National Training Laboratories, które miały wspomóc rząd i przemysł przy ocenianiu skuteczności personelu. Zasadniczo NTL utworzyły system, który dzięki temu, co nazwano grupami treningowymi lub grupami T, zapewniał bezpośrednie osobiste sprzężenie zwrotne. Gdy Schutz przybył w 1967 r. do Esalen, był już gruntownie obeznany z terapią grupową i grupami T.

W grupie spotkaniowej na ogół jest od dziesięciu do piętnastu uczestników, którzy siedzą w kręgu na podłodze Często nikt konkretnie nie pełni funkcji prowadzącego Takie spotkanie może trwać kilka godzin lub ciągnąc się dniami, a nawet tygodniami. Ludzie uczestniczący w grupie spotkaniowej próbują odczuć i „dotrzeć” do siebie nawzajem w autentyczny sposób i doświadczyć prawdziwych wewnętrznych uczuć. Taka terapia zależy oczywiście od rozwinięcia szczerych związków z innymi uczestnikami i wyrażenia tych uczuć werbalnie lub fizycznie.

W podejściu przyjętym przez Carla Rogersa członkowie grupy spotkaniowej początkowo współdziałają w luźny sposób, czekając na informacje o tym, czego maja oczekiwać i jak działać. Gdy grupa zaczyna sobie zdawać sprawę, ze sama musi określić swój kierunek, często pojawia się poczucie frustracji. Zwykle jednak, o ile grupa przeszła przez te fazę i nie rozpadła się, zaczynają przedzierać się treści pełne osobistego znaczenia i pojawia się uczucie zaufania. Gdy na powierzchnie wznoszą się delikatne i ważne wspomnienia, członkowie grupy zaczynają reagować, próbując pomoc innym członkom grupy, którzy mają głębokie wewnętrzne problemy.

Właśnie tego rodzaju orientację Schutz wniósł do Esalen. Jako zwolennik idei Rogersa, podczas terapii grupowej dążył szczególnie do tego, by człowiek czul się dobrze ze samym sobą Faktycznie, wkrótce po przybyciu do Esalen Schutz opublikował bardzo poczytną książkę, zatytułowaną: Joy: Expanding Human Awareness. Wyjaśniał w niej, ze osiąganie radości stanowi samą istotę jego podejścia:

„Radość jest uczuciem, które powstaje ze zrealizowania własnego potencjału. Realizacja daje człowiekowi poczucie, że potrafi uporać się ze swoim otoczeniem; poczucie zaufania do siebie jako ważnej, kompetentnej, sympatycznej osoby, która daje sobie radę z powstającymi sytuacjami, zdolnej do pełnego wykorzystania własnych zdolności i swobodnego wyrażania swoich uczuć” 7

Perls początkowo z zadowoleniem przyjął obecność Schutza w Esalen. Schutz sprawiał wrażenie solidnie akademicko wykształconego i nie był rozmarzonym mistykiem, jak wielu innych gości instytutu. Być może Perls liczył, ze Schutz z czasem przestawi się na terapie Gestalt. Ale szybko stało się jasne, że jest on zdecydowany pozostać sobą i pozyskać własną reputacje. Jego książka nadała znaczny rozgłos Esalen, a gdy w 1967 r. magazyn „Time” opublikował przychylny artykuł o instytucie, jak na ironie nie było w nim żadnej wzmianki ani o Perlsie, ani o terapii Gestalt. Nic dziwnego, ze trochę to przytarło nosa Perlsowi. Nieco rozgoryczony terapeuta Gestalt zaczął teraz określać swoje sesje otwartego spotkania jako pozbawioną znaczenia rozrywkę - być może dobrą zabawę, ale niewartą poważnego traktowania. Zaczęło narastać poczucie urazy.

Jednak Schutz, mimo krytyki płynącej nie tylko z ust Fritza Perlsa, nadal prowadził w Esalen swoje seminaria, które cieszyły się coraz większym wzięciem. Niektórzy bardziej tradycyjnie nastawienie psychoterapeuci z innych części kraju uważali, że niemądrze jest zachęcać do uczestniczenia w tego typu sesjach spotkaniowych, ponieważ nie można ich niczym uzupełnić: prowadzący terapeuta nie jest w stanie przyjąć odpowiedzialności za to, co może zdarzyć się z ich uczestnikami później. Schutz odpowiedział na to: „Możesz robić wszystko, za co jesteś gotowy wziąć odpowiedzialność, a obejmuje to również klientów, którzy chcą uczestniczyć w terapii spotkaniowej”. Otwarte spotkanie niesie ze sobą oczywiście element ryzyka, ponieważ zawsze istnieje możliwość, ze ujawnia się bolesne albo szkodliwe treści. Schutz jednak wskazał również na fakt, że Esalen jest zasadniczo przeznaczone dla ludzi zdrowych. Jego głównym celem jest pomaganie już względnie zrównoważonym jednostkom w ich procesie samorealizacji, nie zaś zapewnianie opieki ludziom umysłowo chorym. W ostatecznym rozrachunku, twierdził Schutz, każdy, kto przybywa do Esalen, musi wziąć odpowiedzialność za to, czego tam doświadcza. Każdy sam musi odpowiedzieć na wyzwanie, jakim jest przekształcanie siebie.

W drugiej połowie lat sześćdziesiątych gwałtownie wzrosło zróżnicowanie seminariów organizowanych
w Esalen - od 20 alternatywnych programów w roku 1965 do około 120 w 1968. Jednak to ekscytujące poszerzenie aktywności nie obyło się bez ofiar, a cześć problemów stworzyły przypadkowe eksperymenty z narkotykami powodującymi odmienne stany świadomości. We wczesnych latach Esalen nastawienie do środków psychodelicznych było względnie otwarte - w 1962 r. Alan Watts w publikacji The Joyous Cosmology opisał swoje estetyczne i mistyczne doświadczenia z psylocybina i LSD, a Aldous Huxley, który - podobnie jak
Watts - był gościem Big Sur we wczesnym okresie, opisał w Drzwiach percepcji swoje zdumiewające przeżycia po meskalinie. Z początkiem lat sześćdziesiątych Michael Murphy sam eksperymentował z pejotlem w Wielkim Domu w Esalen. Mniej więcej w tym czasie Carlos Castenada objaśniał szamański sposób stosowania środków psychodelicznych podczas słynnej wizyty w Esalen. Jednakże w Esalen nie popierano psychodelicznych doświadczeń per se. Od czasu do czasu odbywały się seminaria dotyczące związku miedzy narkotykami a mistycznymi i religijnymi doświadczeniami, ale były one pomyślane jako seminaria teoretyczne, a nie jako warsztaty. Wkrótce w informatorze Esalen trzeba było zamieścić notatkę, że podczas tych sesji nie będą stosowane żadne narkotyki.

Mimo to pierwszy zgon w Esalen łączył się z narkotykami. Lois Delattre była uczestniczką pierwszego stacjonarnego programu w Esalen, a potem rozpoczęła prace w biurze Esalen w San Francisco. Jak wielu innych ludzi zaangażowanych w tamtym czasie w ruch osobistego rozwoju, eksperymentowała z LSD, ale chciała również poznać skutki tzw. narkotyku miłości, MDA - amfetaminy uzyskiwanej z oleju sasafrasowego, który zwiększa świadomość sensoryczną i rzekomo przynosi stany emocjonalnej otwartości. Delattre udało się zdobyć trochę MDA i zażyła ją z trzema innymi przyjaciółkami. Jednak szybko stała się bardzo introspektywna i poszła położyć się do łózka. Przez chwilę zdawało się, ze oddycha głęboko, jakby w transie, ale kiedy jej koleżanki wróciły później, znalazły ją martwą.

Śmierć Delattre wywołała w Esalen panikę Chociaż tego wypadku nie można było wiązać bezpośrednio z programem instytutu, jednak ujawnił on to, czego nikt dotąd nie wziął poważnie pod rozwagę - że poszukiwanie nowych sfer świadomości możne prowadzić do zguby.

Następne zgony w Esalen nie wiązały się z narkotykami, ale również silnie podziałały na cala społeczność. Marcia Price uczestniczyła w warsztatach terapii Gestalt, prowadzonych przez Fritza Perlsa i była zatrudniona w biurze Esalen. Bryla również seksualnie związana z Perlsem, który zdobył sobie zasłużoną reputacje kobieciarza. Wiadomość, że Marcia Price zastrzeliła się zmroziła członków programu stacjonarnego w Esalen i wywarła głęboko otrzeźwiający wpływ na wszystkich, którzy ją znali. Później wyszło na jaw, że kiedy w czasie sesji terapii Gestalt groziła samobójstwem, Fritz Perls ją wyśmiał.

Potem, na domiar złego, z początkiem 1969 r. młoda kobieta, Judith Gold, utopiła się w źródłach Esalen. Gold również doświadczyła traumatycznego spotkania z Perlsem; ona także groziła samobójstwem, gdy siedziała na jego „gorącym miejscu” i w odpowiedzi została przez niego bezlitośnie wyśmiana.

Po tych zgonach sam Perls nie był szczególnie współczujący ani pojednawczy. Twierdził, że ludzi, którzy są potencjalnymi samobójcami, powinno się traktować jak każdego innego. Jeśli grozisz, że się zabijesz, Perls by ci powiedział, nie namyślaj się, zrób to. Jednak po tych nieszczęśliwych wypadkach atmosfera w Esalen zmieniła się radykalnie, a związek Perlsa z Michaelem Murphym zaczął się psuć Perlsa z kolei coraz bardziej niepokoiła eskalacja przemocy na ulicach kalifornijskich miast. Uważał również, że polityczny wpływ Ronalda Reagana jako gubernatora Kalifornii i powrót na scenę polityczna Georgea Wallece'a i Richarda Nixona zwiastują wzrost prawicowych tendencji w Stanach Zjednoczonych, co przypominało mu zdarzenia z hitlerowskich Niemiec. Pod wpływem tych przewidywań i wypowiedzi kolegów posądzających go o paranoję, w 1969 r. Perls postanowił opuścić Esalen i przeniósł się do Kanady, gdzie miał wielu uczniów Przy Lake Cowichan na wyspie Vancouver nabył motel, który nazwał Gestalt Institute of British Columbia. Nie doczekał jednak jego rozkwitu, gdyż zmarł w sześć miesięcy później, w marcu 1970 roku.

Dramatyczne lata pobytu Fritza Perlsa w Esalen były niewątpliwie wielką lekcją dla Ruchu Ludzkiego Potencjału i wyraźnie pokazały, ze gwałtowne obnażenie osobistych mechanizmów obronnych możne w niektórych przypadkach mieć tragiczne konsekwencje. Ponadto bardziej optymistyczny styl terapii spotkaniowej Williama Schutza wydawał się lepiej pasować do atmosfery Esalen i w istocie przeżył metodę Fritza Perlsa o kilka lat. Schutz prowadził w instytucie sesję otwartego spotkania aż do 1973 r., kiedy to postanowił przenieść się na północ, do San Francisco.

Dzisiaj Esalen oferuje bardzo bogaty program warsztatów. Ludzie przybywają tu, by uczyć się technik Tai Chi, masażu, zen, hipnozy, tańca, szamanizmu, taoizmu, „twórczej seksualności” i rozwijania świadomości ciała metodą Feldenkraisa albo by posłuchać wykładów o nowej fizyce, gnozie, Findhorn lub religiach feministycznych. Program jest różnorodny i zawsze się zmienia, ale również Esalen jest o wiele mniej kontrowersyjne, niż było Na ogół publiczność jest obecnie lepiej zaznajomiona z mistycyzmem, rożnymi terapiami ciała i umysłu oraz z pojęciem „zdrowia dla całej osoby”.

Jednak rozwiniecie takiego holistycznego podejścia wymagało czasu. Pod koniec lat sześćdziesiątych wciąż odczuwało się silny wpływ ery psychodelicznej i właśnie stąd wypłynęły doniosłe implikacje dla Ruchu Ludzkiego Potencjału i badania odmiennych stanów świadomości.

Przypisy:

1. F.S.Perls, In and Out of the Garbage Pail, The Real People Press, 1969, s.115.
2. Cyt. w: M.Shepard, Fritz, Saturday Review Press/E.P.Dutton, 1975, s.8-9.
3. F.S.Perls, In and Out of the Garbage Pail, op.cit., s.272.
4. Cyt. w: M.Shepard, Fritz, op.cit., s.214.
5. F.S.Perls, Gestalt Therapy Verbatim, The Royal People Press, 1969, s.4.
6. Tamze, s.68.
7. W.Schutz, Expanding Human Awereness, Grove Press, 1967, s.15.



Nevill Drury - Psychologia Transpersonalna - fragment książki



Fragment tekstu został zaczerpnięty ze strony znajdującej się pod adresem:

   »»»    http://www.geocities.com/Athens/Forum/5921/books/drury/



Indeks i wyszukiwarka
wszystkie teksty i opracowania umieszczone w serwisie

GÓRA START SPIS TEKSTÓW

©2008-2014 Wykonanie: