Esej. O znaczeniu relacji terapeutycznej, jej rytmach w podejściu Gestalt i doświadczeniu osobistym

Monika Brzezińska-Okoń

III SZKOŁA PSYCHOTERAPII I TRENINGU GRUPOWEGO GESTALT Kraków 2007

WSTĘP

Terapia Gestaltyczna, inaczej podejście Gestalt w psychoterapii stało się dla mnie wyznacznikiem ścieżki rozwoju w płaszczyźnie osobistej i zawodowej. Ma w moich oczach wiele zalet. Jest koncepcją mieszczącą w sobie: fenomen doświadczenia i doświadczania, holistyczne spojrzenie na człowieka jako istotę cielesną, emocjonalną i indywidualną, żyjącą w określonym kontekście społecznym, mającą treść duchową, odnosząca się do światła i cienia ludzkich doświadczeń jako całego spektrum egzystencji.

Tkwiąc w burzy życia, czasami tuż obok, długo zastanawiałam się nad wyborem tematu eseju. Zajęcie się relacją terapeutyczną - jej dynamiką, mostami kontaktu pomiędzy terapeutą a klientem, także relacją jako najistotniejszym czynnikiem zmiany w procesie psychoterapii rozwoju osobistego wydało mi się najbliższe i tak zaczęło się pisanie. Czasami mniej składne, nieco chaotyczne myśli ułożyły się w strumień zdań - może właśnie teraz jest czas by przelać je na papier, nadać im kształt i wyrazistość - będą dotykać mojego doświadczenia kontaktu-relacji terapeutycznej bycia w roli klienta, a także sięgać w przestrzeń, w której jestem terapeutką.

POCZĄTEK

Oczekuję na klientkę. Nie przychodzi, zaczynam pisać. Nasza relacja dzisiaj nie zaistnieje. Co takiego się
wydarzyło - myślę - i czym dla mnie jest to czekanie. Płodną pustką pisania? Więc, o czym chcę pisać, o relacji terapeutycznej, o tym jak przeżywałam ją po drugiej stronie będąc klienem, jak przeżywam ją teraz jako terapeutka?

W zastanowieniu przychodzą pytania: Czym jest relacja terapeutyczna? Czemu służy? Dokąd prowadzi? Co jest jej wartością w podejściu Gestalt?

Przychodzą odpowiedzi-hipotezy. Relacja terapeutyczna: a więc żywy kontakt z druga osobą; a więc wsłuchiwanie się w treść i odkrywanie tego, co jest poza treścią; a więc obok uświadomienia, najistotniejszy czynnik zmiany; a więc przestrzeń do przeżywania tego, co wcześniej, w realnym doświadczeniu nie mogło być przeżywane. Relacja terapeutyczna jako głęboki kontakt z całym spektrum osoby, czyli te spotkania, które zmieniają moje życie. Co wtedy było dla mnie najważniejsze, co może stać się takim dla moich klientów którzy przyszli doświadczyć psychoterapii.
Jak dzisiaj pamiętam przeżyte doświadczenie bycia klientem w relacji terapeutycznej - młode spotkanie z psychoterapią Gestalt. Pierwsza grupa była jak odkrywanie świata kontaktu, doświadczania, dynamiki grupy, wzajemnych relacji dawania i przyjmowania, wyzwanie do stawania się w sposób wyrazisty. Kolejne lata, kolejne osoby spotkane w grupach, kolejne doświadczenia dopełniały puste miejsca, poprzez odnajdywanie zagubionych części siebie, domykanie spontanicznie pojawiających się figur, rozumienie tła, doświadczanie energii tych miejsc, a to wszystko poza zaklęciem samotności, pośród ludzi w strumieniu doświadczeń mikro świata grupy
treningowej-terapeutycznej.

O tym wszystkim postaram się teraz napisać.

BRAMY RELACJI

Bramy relacji rozumiem jako subtelne wejścia w nas samych, pozwalające się spotkać z drugą osobą, terapeutą. Subtelne przestrzenie otwierane przez drugą osobę-terapeutę byśmy mogli w niej zaistnieć. W terapii Gestalt mają swoją określoną strukturę.

Skupienie na teraźniejszości - tu i teraz, w którym tam i wtedy ma znaczenie, lecz tu i teraz zakorzenione w teraźniejszym doświadczeniu, daje poczucie bezpieczeństwa.

Skupienie na kontakcie - omawianie myśli, wrażeń, uczuć, sposobu przeżywania tego co kiedyś i tego co dzieje się teraz przez każdą ze stron. Terapeuta występuje jako osoba objaśniająca świat, czy nieuświadamiane często aspekty relacji. Poszukuje rozumienia wspólnie z klientem, a tu podobnie jak w tańcu każdy krok ma znaczenie. To wszystko poprzez dialog na temat tego co się wydarza, dialog towarzyszący ale nie dający gotowej odpowiedzi.

Jakże trudno zachować czystość zrozumienia będąc początkującym terapeutą.

Z bycia klientem pamiętam budujące doświadczanie własnego wkładu w ten dialog, gdy słowa wypowiadane odnajdywały znaczenie, nawet najbłahsze z nich powiedziane niby przypadkiem odkrywały sedno dziejących się zdarzeń. Odzyskiwałam wtedy siebie jako osobę, osobę w relacji. Gdy już z nie - patrzenia, unikania i milczenia zdołałam wyjść, relacja terapeutyczna mogła się dla mnie zacząć, mechanizmy obronne raczej przestały być twórczą adaptacją a stały się przyczyną budowania uczucia straty. I gdy ten niespokojny, pełen lęku aspekt ucichł, rozpoczęła się wędrówka do mnie samej, tej jaką się staję. Czego w relacji potrzebowałam doświadczyć by mogło się dla mnie wydarzyć: bezpieczeństwa, troski, pewnego wymiaru miłości, zgody na własne istnienie i przyjęcie go, poczucia humoru, dystansu do tam i wtedy, poczucia wspólnoty, akceptacji oraz perspektywy rozumienia, które uwalnia a nie wiąże z objawem.

Wszystko dokonywało się poprzez obserwację siebie w relacji z terapeutą, grupą, poprzez strumień doświadczeń, gestaltowskich eksperymentów (doświadczeń przeszłych przeżytych inaczej, dopełnionych tym, co znaczące i ważne, a także tym co nie mogło się pojawić w rzeczywistym doświadczeniu - wszystko w znaczącej relacji z osobą pomagającą).

Jest to jak podróż egzotyczno-wewnętrzna w głąb ludzkich doświadczeń, zarówno uniwersalnych jak i indywidualnych, jak podróż dosłowna i metaforyczna. Powroty były dla mnie wypełnione ważnym budulcem, fundamentem dla przyszłego w odkryciu dawno zapomnianego fragmentu siebie samej. Takie były moje gestalty ubrane w fabuły zdarzeń, dziejące się z udziałem i dzięki obecności innych ludzi, w przestrzeni relacji bezpiecznej i oswojonej.

Każde z takich spotkań, treningowych, superwizyjnych buduje moją wiedzę i odkrywa obszary niewiedzy na temat tego, czym jest pomaganie, bycie z drugą osobą w trudnych dla niej obszarach. Jest podrożą do świata znaczeń. Pozwala szukać odpowiedzi. Czym w konkretnej sytuacji dysponuję? Co jest moim ograniczeniem? To pytania, które wciąż sobie zadaję właśnie dzięki każdej osobie z jaką się spotykam.

ZNACZENIE RELACJI TERAPEUTYCZNEJ

W przeżyciu i rozumieniu relacja terapeutyczna może stać się jednym z podstawowych czynników zmiany, stać się jej przyczynkiem, siłą napędową, w relacji Ja i Ty, poprzez obecność, kontakt, akceptacje tego, co karmiące i wzrostowe w osobie, we mnie i odsłanianie tego co wzrost blokuje czy uniemożliwia. Taki rodzaj relacji terapeutycznej stał się doświadczeniem, które zmienia moje życie, zmienia mnie samą.

To rodzaj doświadczenia, spotkania z drugą osobą pełną zaangażowania, towarzyszącej w odbywanej podróży, nie narzucającej odpowiedzi. Doświadczenia, którego jakość wciąż się zmienia wnosząc do relacji nowe aspekty budowania, odkrywania. Relacji dynamicznej o zmiennym charakterze, sprzyjającej przemianie.

W takim znaczeniu relacja terapeutyczna przestaje być teoretycznym tworem analizowanym z perspektywy przeniesienia i przeciwprzeniesienia, a otwiera się na kontekst egzystencjalny, nurt życia nieprzerwany w każdej ze stron dialogu. Staje się żywym i nośnym doświadczeniem osób uczestniczących w spotkaniu. Dla mnie stanowi to niepodzielną wartość i inspirację do dalszego poszukiwania tego, co dzieje się między mną a tobą.

W psychoterapii Gestalt ( Yontef 1988 ) - „podstawowym narzędziem terapeuty jest oddziaływanie poprzez aktywną obecność, dialog egzystencjalny z pacjentem, w tym obszarze mieści się również spotkanie dwóch osób bez wymiany słów. W kontakcie następuje proces potwierdzania własnej osoby poprzez zbliżanie się i wycofanie. Jako najwyższą formę kontaktu uznaje się opisane przez Bubera „Ja-Ty”, postawa wobec drugiej osoby jako godnej szacunku. Spotkanie „Ja-Ty” umożliwia człowiekowi stanie się całością. Aby nawiązać kontakt dwie odrębne osoby muszą stać się całością, ale każda z nich powinna uznać tożsamość drugiej. Relacja „Ja-Ty” obdarzona jest maksymalną siłą leczniczą, zapewnia kontakt między rdzeniem jednej osoby a rdzeniem drugiej”.

Relacja między mną a tobą zawsze może przynieść coś nieoczekiwanego, niezaplanowanego, poza strukturalnego, a zatem jakże rozwojowego. Te rozwojowe zdarzenia żyją gdzieś w moim wewnętrznym świecie w chronologii pamięci. Wciąż na nowo mogę stawać się ich współobserwatorką i współtwórczynią w życiu codziennym, pracy.

Właśnie to dla mnie jest największą wartością, poznawanie i stawanie się w podejściu Gestalt poprzez znaczące relacje.

Czym jeszcze może dysponować relacja terapeutyczna?

  1. otwartym komunikowaniem przepływających doświadczeń emocji pomiędzy terapeutą i klientem;
  2. aktywnym odzwierciedlaniem pojawiających się treści, przez terapeutę;
  3. siłami powstrzymującymi czy mechanizmami unikania kontaktu w każdej ze stron dialogu;
  4. wspólnym tworzeniem symbolicznej uzgodnionej przestrzeni sprzyjającej osiąganiu
    Awerness - uświadomienia, brania odpowiedzialności, decydowania;
  5. otwarciem na najbardziej twórcze i niecodzienne sposoby znajdowania nowych strategii rozwiązań

Inne ważne pytania, jakie przychodzą w trakcie pisania to zastanowienie nad dynamiką relacji, co jest jej treścią na początku, wewnątrz, co dzieje się, gdy zbliżmy się do zamknięcia relacji? Kim jesteśmy w każdym z tych momentów, kim będziemy, gdy relacja się wyczerpie? Który z etapów relacji jest najbardziej sprzyjający i dostępny mnie, a który nie? Jeśli tak jest to, jakie mogą być tego przyczyny?

Te pytania są, dla mnie nieprzerwanym strumieniem zastanowienia. Psychoterapia Gestalt jest mozaiką spotkań pomiędzy dialogującymi osobami, w której najważniejsza jest chwila obecna i świadomość, przyszłość w tym kontekście nie istnieje. Nie jest przedmiotem zainteresowania pytanie, kim będę? Ważne kim jestem teraz?

To, co wypełnia relację terapeutyczną wynika z ujawniających się potrzeb klienta i odpowiedzi terapeuty na te potrzeby. Niemniej terapeuta jest w tej relacji uprawniony, do nadawania znaczenia dziejącym się wątkom, figurom, treściom w oparciu o to, co widzi, czego doświadcza, poprzez wspólne omówienie tychże znaczeń z klientem.

Szczególnie, gdy spotyka się z osobą przeżywającą silne emocje, w zagubieniu czy też kryzysie własnej egzystencji, poprzez stworzenie takiej korektywnej sytuacji by mogła dostrzec.

Jaki jest kierunek tej wędrówki - eksploracji, cytując G.M Yontef: „Relacja dialogująca to proces między dwiema osobami, może doprowadzić do wydarzenia o wymiarze egzystencjalnym ( ) bowiem oto kontaktują się rdzenie jednej i drugiej osoby. Rdzeń jest najbardziej cennym i wrażliwym aspektem osoby, oznacza przekonania, emocje, zachowanie, doznania, które jednoczą osobę jako osobę i nadają jej rozeznanie, kim jest w samej głębi swojego serca

Zobaczyć kim jestem w głębi swojego serca, spotkać się przy Tobie ze sobą tuż, tuż. Kiedy myślę o sobie prywatnie i osobiście to odnajduję wartość takich właśnie spotkań w więzi, odkrywających głęboką istotę siebie jako osoby, poza obronami. W doświadczeniu życia, z dala od ról. Oby dane mi było czerpać z nich nadal bez przywiązania do jednego obrazu siebie, niezmiennego i niewzruszonego nieustanną zmiennością świata.

Jak dużo odwagi trzeba by widzieć?

Jako osoba pomagająca-terapeutka zmieniam się w czasie i przestrzeni kolejnych spotkań, kolejnych osób, z którymi jestem w terapeutycznym bądź pomocowym tu i teraz, czasem odnajduję się w kontakcie pełnym z treścią pełną znaczenia dla osoby, z którą pozostaję w wymianie, a czasem usztywniam się nieszczęśliwie swoim własnym wyobrażeniem, systemem wartości, przeszłym doświadczeniem zatrzymana w pół kroku, wyjęta z relacji w czystym jej rozumieniu. Im dłużej czytam, poznaję, doświadczam tym bardziej świadome staje się dla mnie jak trudną i pasjonującą ścieżkę wybieram. Pracy jeszcze przede mną wiele w dbaniu o własny profesjonalny rozwój, jak również rozwój siebie jako osoby, żyjącej w określanym kontekście i środowisku. Lubię tą przejrzystość myśli, że tak samo ja jak każdy człowiek mamy możliwość wpływu na jakość tego, co jest, mamy możliwość realizowana pragnień, potrzeb, domykania figur. Może się to dziać nie w pojedynczej samowystarczalności, lecz w obecności drugiej osoby, w relacji. Tym samym nie jesteśmy skazani na cierpienie, lecz możemy starać się żyć, w taki sposób by nie cierpieć ponad miarę.

W podroży intelektualnej tworzącej ten esej, coraz mniej naukowy coraz bardziej fenomenologiczny czytam, spotykam się ze słowami gestaltystów, czytam, szukam tego, co jeszcze może wypełnić treścią te strony. I co znajduję, Stephena Shoena piszącego o tym, co w relacji terapeutycznej niewypowiadalne, niewiążące. Dziejące się w dynamice spotkania dialogującego, perły meta-komentarza:

„Celem jest cały proces odwiązywania się […od małej perspektywy, małych poletek myślowych, małych jeziorek uczuć], który może rozpocząć się i miejmy nadzieję rozpoczyna się wraz z początkiem terapii, może rozciągnąć się na długi czas, kiedy ściąga się zbroję, od której chce się uwolnić”.

Wypowiedziane przez klienta:

„Jestem Ci wdzięczny, że jestem w miejscu, którego się nie spodziewałem”.

Wypowiedziane przez terapeutkę Miriam Polster:

„Doceniam ciemne, samotne miejsce, z którego mówią do mnie ludzie schwytani przez okropna depresję. Współczuję im i mogę wejść w to, czym chcą się ze mną podzielić. Ale po prostu nie mieszkam pod tym adresem”.

Swoboda i istotność tych zdań zostaje również w konkretnym teraz po przeniesieniu ich do konstrukcji eseju. Otwiera się we mnie rozumienie całościowe, filozoficzne niemal tego, czym jest wędrówka w relacji terapeutycznej, czymś uchwytnym w ramach określonej metodologii i czymś nieuchwytnym wynikającym ze specyfiki tego momentu, w którym spotykamy się Ja i Ty, nazywaniem rzeczy po prostu, dążeniem do wolności nie przywiązania, dążeniem do stanu akceptującej samoregulacji osoby by mogła wyrażać swoją pełnię. Poza introjekcjami, zranieniami przeszłości, własnymi projekcjami.

Teraz wydaje mi się to konstruktem optymalno-idealnym, wymagającym od terapeuty odwagi, samodyscypliny, otwartości na wymianę, umiejętności widzenia przestrzeni szerszych, bardziej uniwersalnych niż indywidualistyczne doświadczenie. Zastanawiam się nad tym czy nie przesadziłam aby z wymaganiami, to też kojarzy mi się z jakimś rodzajem sztywności własnej, niemniej chciałabym o tych słowach pamiętać wtedy gdy staję się praktykiem.

DOMKNIĘCIE

Powoli zaczynam rozmyślać nad pisaniem zakończenia epilogu, czegoś jeszcze potrzebuję żeby nadać mu wymiar treści pisanej, bo przecież wciąż pisze w jakichś przedziwnych chwilach wyrwanych z codzienności, dla domu staję się nieobecna, dla dziecka staję się bardzo zajętą mamą szybko dostaje tę rolę w przestrzeni popołudnia, szybko między czynnościami codziennymi.

Przypomina mi się zdanie z superwizji „radość czujemy wtedy, gdy jesteśmy na prawdę w tu i teraz”, ile mojej radości umyka w związku z myśleniem o zobowiązaniu a nie po prostu radości pisania, do tego jeszcze odwieczny konflikt bycia bardzo zajętą mamą. Dziś chyba nic już więcej nie napiszę………poczekam.

Po czasie myślę, że najlepiej jest nie zamykać tych rozważań, niech trwają. Przed laty tak opisałam fragment swego gestaltycznego doświadczenia: „(…) To miejsce, w którym odnalazłam zrozumienie, czym jest bycie w kontakcie wspólnie z drugą osobą (…) dostrajaniem się do tego co, się z nią dzieje. Wszystko w poszanowaniu tego, kim jest (…) Kojarzy mi się z pierwotnością kontaktu, dzięki czemu relacja jest prawdziwa i dąży do prawdy, jest wyjściem poza [dotychczasową] konwencję”.

Pomoc psychoterapeutyczna jest towarzyszeniem w podróży, do której zaprasza mnie druga osoba, podróż o wyznaczonym przez nią rytmie, intensywności i czasie trwania, podróż unikatowa w indywidualności przeżywania. Choć może w pewnych aspektach podobna to jednak różna w czasie, doświadczeniu i doświadczaniu życia przeze mnie i przez Ciebie. Te subtelne różnice stanowią koloryt relacji terapeutycznej, za każdym razem różnorodność barw, wrażeń, treści doświadczenia, rozumienie ich jest chyba kluczem do efektywności pomagania.

Monika Brzezińska-Okoń

Bibliografia:

  1. Tomasz Garstka „Teoria i praktyka terapii Gestalt. Część I” publikacja na stronie internetowej www.psychologia.edu.pl
  2. G.M. Yontef „Dialog w terapii Gestalt” w Rezonans i Dialog - Cz. I Dynamika uzdrawiającego spotkania
    J. Santorski CO 1993 Warszawa
  3. Stephen Shoen „Niewiążąco duchowa spuścizna Polsterów” w Gestalt 1/2001 s 13 Kraków
  4. Jacek Pierzchła „Wejść w świat klienta (Ja - Ty )” (II) Kontakt w Gestalt 27/1997 s 13 Kraków

Nie jest to forma ostateczna tekstu. Całość jak i fragmenty mogą podlegać zmianom jak wszystko co jest w drodze.



Indeks i wyszukiwarka
wszystkie teksty i opracowania umieszczone w serwisie

GÓRA START SPIS TEKSTÓW

©2008-2014 Wykonanie: