Elementarz poznawania siebie

Zofia Pierzchała

Człowiek to coś więcej niż układ krwionośny, nerwowy, mięśniowy, psychika. Rozpatrywanie każdej części z osobna nie może dać pełnego i prawdziwego obrazu człowieka.

W czasie spotkań terapeutycznych wielokrotnie przekonałam się, jakie znaczenie dla osób szukających pomocy psychologicznej ma proces poznawania siebie samego. Najczęściej utraciły już one naturalną zdolność odkrywania i zaspokajania swoich potrzeb, także odpowiadania na potrzeby innych, skierowane w ich stronę. Naruszona jest ich potrzeba autonomii i poczucie wolności osobistej. Tym bardziej radosne są te chwile, w których poznanie siebie w kontakcie z terapeutą doprowadza do uświadomienia ograniczeń i rozpoczyna proces wzrostu i niekończącą się drogę własnego rozwoju. Na proces poznania siebie samego składają się co najmniej trzy rzeczy: istnienie kogoś lub czegoś, co jest poznawane; aktywność własna w poszukiwaniu ukrytych, niedostępnych w świadomości rejonów siebie; czas, w którym poznanie przebiega.
Już podczas pierwszej wizyty w gabinecie potrzebujący pomocy często odwołuje się do tzw. Ja: „Nie mogę siebie zaakceptować, gdyż robię co innego, niż myślę”, „Nie mogę odnaleźć siebie...”, „Moje prawdziwe Ja jest uśpione, dlatego zamykam się w sobie” itp. Jak zdefiniować owo Ja?
W rozwoju psychiki ludzkiej następuje taki moment, kiedy niemowlę zyskuje świadomość pewnych przeżyć i wyodrębnia jako „swoje”. Stopniowo, w różnorodnym tempie, tworzy pojęcie własnego Ja, czyli pewną zorganizowaną i spójną konstrukcję pojęciową (Conceptual Gestalt), na którą składają się spostrzeżenia dotyczące siebie samego oraz relacje Ja ze światem zewnętrznym i z innymi ludźmi. Jej elementami są również wartości przypisywane owym spostrzeżeniom. Konstrukcja ta jest elastyczna i nieustannie się zmienia. Można ją sobie uświadamiać, ale może być również nieświadoma. Jednak na pewno jest stałym punktem odniesienia dla jednostki i stanowi wyznacznik jej działań.

Antoni Kępiński, analizując autoportret człowieka, zwraca uwagę na stosunek do własnego ciała i wiążący się z nim stosunek do własnej płci oraz na stosunek do siebie na tle otoczenia społecznego i na tle swojej przyszłości. Uważa, że obraz samego siebie jest rozszczepiony, składa się bowiem z dwóch obrazów: jaki chciałbym być i jaki jestem naprawdę. Ma to swoje głębokie uzasadnienie w kształtowaniu się obrazu samego siebie. Szczególnie w dzieciństwie pozostajemy pod silną presją różnorodnych zakazów, nakazów i przepisów dotyczących tego, jakimi powinniś-my być ludźmi. Niezliczo-ne: „powinieneś”, „to wolno robić, a tego nie”, „zrób tak...”, „tak nie rób, bo sprawisz mamie przykrość”, „bądź grzeczną dziewczynką”, „nie możesz mnie przecież zawieść” itp. sprawiają, że do wnętrza małego człowieka implantowany jest cały świat osądów, przekonań, ocenności, wartościowania i recept. Świat ten nie wytwarza się poprzez świadomy wybór, jest jedynie odpowiedzią na wymagania otoczenia, a szczególnie rodziców. Opierając się na przekazach osób ważnych oraz własnych przeżyciach i doświadczeniach, dziecko tworzy charakterystyczny sposób reagowania. Obraz siebie uzewnętrznia się w określonych wzorcach spostrzegania, odczuwania, myślenia, nastawienia.
W naturze człowieka leży całościowy, twórczy i żywy kontakt z otaczającym światem i innymi ludźmi. Jeśli kontakt ten zostaje naruszony, stajemy przed niebezpieczeństwem, które psychoanaliza nazywa „mechanizmami obronnymi”, a terapia Gestalt (dzięki której pomagam ludziom) „mechanizmami unikania kontaktu”. Leżą one u podłoża zachowań neurotycznych. Poprzez określone działanie lub jego zaniechanie człowiek sam sobie uniemożliwia wymianę z otoczeniem, a więc dawanie i branie. Najczęściej nie rozumie, że dążąc do wyznaczonych celów, stosuje wyuczone strategie postępowania, w których sam jest przeszkodą. Co gorsze, takiego zachowania nie może zmienić przy pomocy rozsądku i dobrych rad, gdyż energii ku temu dostarczają tkwiące głęboko „nieprzepracowane” emocje, które nie podlegają ingerencji woli. W terapii Gestalt mówimy o „niedomkniętych” sprawach. Wilhelm Reich określa ten całościowy zespół wzorców, a także rozkład energii ciała jako „charakter” i czyni celem terapii. Aby człowiek mógł twórczo i elastycznie żyć w stale zmieniającym się „tu i teraz”, niezbędne jest poznanie i przepracowanie charakteru – „zbroi”, która oddziela go od radości, harmonii, szczęścia i tego, kim naprawdę jest.
Aby siebie poznać, trzeba sobie uświadomić, że człowiek to coś więcej niż układ krwionośny, nerwowy, mięśniowy, psychika. Rozpatrywanie każdego elementu z osobna nie może dać jego pełnego i prawdziwego obrazu. Nie wolno też pomijać wzajemnych relacji łączących człowieka z otoczeniem. Takie całościowe spojrzenie na siebie określa się mianem „holistycznego” (terminu „holizm” użył w 1926 roku J. C. Smuts, wybitny badacz, filozof, biolog, a także premier RPA, na określenie istniejącej w naturze tendencji do syntetyzowania i organizowania w większe całości). Jego przyjęcie ma konsekwencje dla procesu poznawania siebie, w którym niezbędne jest uwzględnienie całości wzajemnego oddziaływania z otoczeniem.
Paul Goodman stworzył w terapii Gestalt model procesu kontaktu, a także podwaliny klinicznego spojrzenia na zjawiska, które są konsekwencją zaburzenia procesu twórczego przystosowania się człowieka. Kontakt z otoczeniem jest zjawiskiem całościowym, które można opisać poprzez następujące po sobie wydarzenia: przedkontakt (forte contact) – jest to faza, w której życzenia i potrzeby uzmysławiają jakiś brak; kontaktowanie się (contacting) – człowiek zwraca się w stronę otoczenia i szuka możliwości zaspokojenia; pełny kontakt (final contact) – w tej fazie poszukujący scala się w jedną całość z obiektem w otoczeniu; postkontakt (post contact) – z uczuciem zaspokojenia organizm i otoczenie rozdzielają się i na nowo integrują w swoich granicach; wreszcie następuje wycofanie po zaspokojeniu i ewentualnie początek następnego kontaktu.
Po tak rozumianym procesie interakcji i wymiany energii powstają nowe jakości. Np. ktoś, kto uświadomił sobie, że jest głodny i wyruszył, aby zaspokoić głód, po nasyceniu się kończy aktywność w tym kierunku. Jakość tego procesu zależeć będzie od jego Ja. Np. ktoś, kto nie dba o swoje zdrowie, zje to, co jest pod ręką; natomiast dbający o dietę będzie celebrował dobór pożywienia, sposób jego przygotowania i spożycia.
W terapii interesujące są te sytuacje, w których człowiek sam krzywdzi siebie na drodze do osiągnięcia celów. Owe załamania, zakłócenia i zaburzenia w kontakcie ze światem Goodman nazywa „mechanizmami unikania kontaktu”. Mechani-zmy, które są typowe dla poszczególnych faz przedstawionego modelowego procesu kontaktu, to: konfluencja, introjekcja, projekcje, retrofleksja i egotyzm (zastąpiony później defleksją). Powodują np., że potrzeby lub emocje nie zostają domknięte i z tego powodu niemożliwa staje się asymilacja doświadczenia, jak również satysfakcjonująca wymiana energii z otoczeniem, umożliwiająca osobie dalszy rozwój.
Obraz własnej osoby ma dla każdego człowieka duże znaczenie. Momenty, w których można się czegoś o sobie dowiedzieć, pozwalają obraz ten rozbudowywać i wzmacniać. Najczęściej wiążą się z przeżywaniem zadowolenia i przyjemności. Podobnie, gdy osoba uzyskuje od innych lub/i poprzez własne doświadczenie potwierdzenie: „Jestem taki, jakim się sobie wydaję”. Chwile, gdy obraz własnej osoby, w konfrontacji z konkretnymi zadaniami, sytuacjami lub opiniami innych ulega rozmyciu, chwieje się, są powodem przeżywania niepokoju, napięcia, lęku czy cierpienia. Momenty takie zdarzyć się mogą każdemu, w mniejszym lub większym stopniu, w ciągu całego życia.

W poznawaniu siebie istotnym zagadnieniem jest świadomość własnych granic. Umożliwia to życie zgodnie z poczuciem tego, „kim jestem”. Powstrzymuje człowieka przed wchodzeniem w przestrzeń innych, ale też innych przed wchodzeniem w jego przestrzeń. Granica zewnętrzna pozwala decydować o dystansie, jaki chce utrzymać wobec innych ludzi. Fizyczną krawędzią tej granicy jest powierzchnia skóry. Wymiar cielesności decyduje o tym, na ile pozwalamy innym zbliżać się do siebie, i czy godzimy się, by nas dotykali. My również nie dotykamy innych bez ich przyzwolenia, uwzględniamy potrzebę dystansu i zachowania odrębności. Granica wewnętrzna chroni myśli, uczucia i zachowania. Pozwala przyjmować odpowiedzialność za to, co myślimy, czujemy i robimy, bez obwiniania innych. Zapobiega również braniu odpowiedzialności za ich myśli, uczucia i zachowanie, nie pozwala sterować i manipulować.
Optymalne warunki rozwoju człowieka wiążą się z nienaruszalnością i elastycznością granic Ja. Nienaruszone i elastyczne granice zewnętrzne i wewnętrzne umożliwiają świadome nawiązywanie intymnych związków i przeżywanie bliskości. Chronią przed nadużyciem fizycznym, seksualnym, emocjonalnym, intelektualnym lub duchowym.
Poznanie siebie samego jest świadomym wysiłkiem poznawania wielu aspektów własnego świata wewnętrznego ze zwróceniem szczególnej uwagi na wzajemne oddziaływania z otoczeniem. Wydaje się, że w tym procesie podstawowe znaczenie ma zachowanie równowagi ciała, umysłu, ducha i otoczenia. A wysoki poziom dobrostanu to pożądany stan zdrowia, który gwarantuje człowiekowi stały rozwój w kierunku pełnego wykorzystania własnego potencjału, ale z uwzględnieniem potrzeb i zdolności własnych i innych ludzi.



Serdeczne podziękowania dla Pani Zofii Pierzchały za wyrażenie zgody na możliwość opublikowania tekstu na tych stronach.

Tekst pierwotnie została opublikowany w Charakterach, portalu psychologicznym pod adresem:

   »»»    http://www.charaktery.eu/charaktery/2001/08/1909/Elementarz-poznawania-siebie/



Indeks i wyszukiwarka
wszystkie teksty i opracowania umieszczone w serwisie

GÓRA START SPIS TEKSTÓW

©2008-2014 Wykonanie: